Victoria Hislop o sobie o Grecji

W związku z niedawno wydaną w Polsce piątą powieścią Victorii Hislop pt. “Pocztówki z Grecji”, która jest jednocześnie trzecią (po powieściach “Wyspa” i “Nić”), której akcję autorka osadziła w Grecji – we współpracy z Wydawnictwem Albatros miałam niebywałą przyjemność przeprowadzić wywiad z pisarką. Chciałam, aby Victoria Hislop opowiedziała nam coś o sobie, o swoich związkach z Grecją, o tym, jak to się wszystko zaczęło i jak to z tą Grecją w życiu pisarki jest. Victoria Hislop okazała się być przesympatyczną osobą, od której serdeczne ciepło aż uderza: dziękuję Jej za czas, który poświęciła dla niniejszej rozmowy.

Zapraszam do przeczytania wywiadu, jak też nieustannie do przeczytania „Pocztówek z Grecji”, bo „Pocztówki z Grecji” to podróż po Grecji, którą warto odbyć.

Beata Betaki Kuczborska: Pierwsza z wydanych w Polsce, a napisanych przez Panią powieści z Grecją w tle, została osadzona na Krecie i Spinalondze, druga: w Salonikach. Co spowodowało akurat taki wybór miejsc? Czy historia, która wiąże się z tymi właśnie miejscami, czy też może jakieś osobiste doznania i upodobania?

Victoria Hislop: Te miejsca mnie zainspirowały, natchnęły, kiedy je odwiedziłam. Te pierwsze „odwiedziny” były przypadkowe – nie wiedziałam, jaki wpływ na mnie mają, ale już wtedy czułam, że są dla mnie inspiracją i że staną się czymś ważnym w moim życiu. Oba te miejsca: i Spinalonga, i Saloniki, są pełne historii – są tak przepełnione tą historią, że niemal można to poczuć spacerując tamtejszymi ścieżkami.

Beata Betaki Kuczborska: Poczytna „Wyspa” uaktywniła w Polsce w moim odczuciu i spopularyzowała temat Spinalongi jako miejsca, do którego wywożono chorych na trąd: śmiem twierdzić, że przed wydaniem i olbrzymim sukcesem „Wyspy”, o Spinalondze słyszało w Polsce niewielu, a dziś setki osób wypoczywających corocznie na Krecie pragną odwiedzić również Spinalongę. Czy podobne są Pani odczucia jeśli myśleć o Brytyjczykach? Czy to pokazanie wyspy było powodem powstania powieści i czy spodziewała się Pani takiego właśnie efektu?

Victoria Hislop: Kiedy napisałam “Wyspę” nie miałam pojęcia o tym, że powieść stanie się taka poczytna, a tym bardziej, że przysporzy takiej popularności wyspie Spinalonga. Miałam jednak nadzieję, że może powieść się komuś spodoba i że sprzedam kilka egzemplarzy – sukces był dla mnie zupełnym zaskoczeniem i wielką niespodzianką również! Kiedy poszukiwałam brytyjskiego wydawcy skłonnego wydać „Wyspę” okazało się, że nie jest to wcale takie proste i że zwyczajnie nie ma chętnych. Naprawdę nie było to takie łatwe: tematyka, jaką jest los trędowatych, nie wydawała się być tematem poszukiwanym czy komercyjnym – raczej zupełnie odwrotnie. Ale pojawiło się w tej historii coś, co zainteresowało ludzi, co w jakiś sposób miało na nich wpływ: być może dlatego, że jest to opowieść o izolacji i o przetrwaniu, ze szczęśliwym przecież zakończeniem. Wyspa Spinalonga obecnie rzeczywiście przyciąga tłumy turystów wszelkich narodowości, którzy przeczytali tę powieść – dla mnie dziś byłoby trudne tam popłynąć ponownie. Historia i przeszłość są tam jednak wciąż żywe i mam nadzieję, że czują to wszyscy, którzy odwiedzają Spinalongę.

Beata Betaki Kuczborska: Ma Pani doskonały warsztat pisarski: czytanie Pani powieści to olbrzymia przyjemność. Gdzie warsztat ten Pani szkoliła?

Victoria Hislop: Oh, jest Pani bardzo miła! Podejrzewam, że mam fantastycznego tłumacza – wielkie podziękowania dla niego! Gdyby było inaczej – nie usłyszałabym od Pani takiego komplementu! Studiowałam literaturę angielską na uniwersytecie w Oksfordzie, ale był to czas, kiedy dekonstruowano raczej dzieła literackie, co było przeciwieństwem tworzenia. Ale przypuszczam, że ponieważ bardzo dużo czytałam i pasjonowały mnie różne style, a moje słownictwo było bardzo bogate – kiedy byłam gotowa do pisania, miałam po swojej stronie mnóstwo narzędzi, których mogłam użyć. Najważniejszym jednak dla mnie było „opowiedzenie pewnej historii” w sposób prosty, przystępny i nieudziwniony. Nie chcę udowadniać, że się wymądrzam – po prostu przekazuję pewną ideę, pewną historię.

Victoria Hislop: Zawsze lubiłam pisać i zanim napisałam pierwszą powieść – byłam dziennikarką. Tak naprawdę nigdy nie planowałam pisać powieści – to, co się stało, mnie samą zaskoczyło! Uwielbiam pisać coś, co jest fikcyjne – to dla mnie bardzo ekscytujące!

Beata Betaki Kuczborska: Czytałam w wywiadzie z Panią, że Pani miłość do Grecji zaczęła się od pierwszego wyjazdu do Aten razem z mamą i siostrą, kiedy była Pani nastolatką. Co zrobiło wówczas na Pani największe wrażenie i jakie jest Pani ulubione miejsce w Atenach?

Victoria Hislop: Tak, to prawda. Pierwszy raz pojechałam do Aten kiedy miałam 16 czy 17 lat i bardzo mi się to miasto spodobało. Zakochałam się w świetle i w słońcu: tam jest tak wiele dni słonecznych, zakochałam się w cieple, w ludziach, w kulturze i kuchni greckiej – we wszystkim! Moim ulubionym miejscem w Atenach jest Muzeum Akropolu – to inspirujący projekt, pełen jednych z najpiękniejszych artefaktów na świecie.

Beata Betaki Kuczborska: Pani drugi dom znajduje się na Krecie. W jaki sposób Grecja wpłynęła na Pani życie? Czy zmieniła w nim coś? A może czegoś nauczyła?

Victoria Hislop: Na Krecie czuję się szczęśliwa – znajduję tu jakąś szczególną energię i niezwykłe piękno. Czy to coś zmieniło w moim życiu? Nie jestem pewna tak do końca, ale wiem, że czuję się tu naprawdę jak u siebie, jak w swoim domu. Zawsze spotykam mądrych, wartościowych ludzi, ludzi, którzy żyją w pewien specyficzny sposób, a nie jak w mieście, gdzie panuje ciągły pośpiech i zgiełk. Tu wszystko odbiera się inaczej, tu czuje się na przykład silne związki z naturą, a poczucie tego utraciła większość ludzi żyjących w Wielkiej Brytanii.

Beata Betaki Kuczborska: Co najbardziej lubi Pani w Grekach? Co najbardziej się Pani w nich podoba?

Victoria Hislop: Większość Greków żyje chwilą, wielu z nich nie wie, co przyniesie jutro. Żyją teraźniejszością. To nie jest jakaś szczególnie hedonistyczna postawa, ale uznanie, że dnie nasze mają być przeżywane i że należy się nimi po prostu cieszyć.

Beata Betaki Kuczborska: Czy jest coś, czego w Pani odczuciu, kraje Europy mogą nauczyć się od Grecji?

Victoria Hislop: Rodzina jest bardzo ważna dla Greków – wszyscy żyją blisko siebie, często nawet i trzypokoleniowo. To pomaga ludziom przetrwać te trudne czasy, w których przyszło im żyć: dzielą się wszystkim tym, co mają. Myślę, że to jest dobry i prawidłowy model – w Wielkiej Brytanii członkowie danej rodziny często mieszkają w oddaleniu nawet o setki kilometrów od siebie, stąd nie znają siebie tak naprawdę, nie znają swoich potrzeb i nie ma tam tej struktury wsparcia, kiedy dzieje się coś złego. Jako model społeczeństwa – to, co widzimy w Grecji może wydawać się dość staromodne, ale ma to swoje zalety.

Beata Betaki Kuczborska: Jest Pani matką dwójki dzieci. Czy one, podobnie jak Pani, zafascynowane są Grecją? Czy uczą się greckiego? Jak przyjmują, jak oceniają ten Pani związek z Grecją i czy ma to wpływ na ich życie?

Victoria Hislop: Moje dzieci dziś mają już 24 i 26 lat – chadzają swoimi ścieżkami, ale mam nadzieję, że Grecja zawsze będzie częścią ich życia. Oboje Grecję kochają i odwiedzają ją kiedy tylko mogą. Oboje zdecydowanie więcej rozumieją po grecku niż potrafią po grecku powiedzieć, ale z synem mogę rozmawiać w tym języku mimo, że, w przeciwieństwie do mnie, nigdy się greckiego nie uczył. Kreta jest dla nich pełna szczęśliwych wspomnień, a ja mocno wierzę, że te szczęśliwe wspomnienia będą oboje tworzyć nadal.

Beata Betaki Kuczborska: Proszę sobie wyobrazić, że według raportu czytelnictwa, w Polsce w 2016 r., 63% społeczeństwa nie przeczytało żadnej książki. Jak wygląda sytuacja w Wielkiej Brytanii i co można zrobić, żeby zachęcić ludzi do czytania?

Victoria Hislop: Nie znam takich szacunków, jeśli myśleć o Wielkiej Brytanii, ale wiem, że 16% dorosłych Brytyjczyków uznawanych jest za analfabetów, co oznacza umiejętność czytania i pisania na poziomie niższym od tego, jakiego oczekuje się od jedenastolatków. To przerażające! Mamy w Wielkiej Brytanii wspaniałą organizację o nazwie „The Literacy Trust”, która czyni naprawdę wiele, aby zachęcać dzieci do czytania (bo przecież od czytania wszystko się zaczyna), która dostarcza wiele książek do więzień (wielu skazanych to również analfabeci) i która wydaje takie proste książki, które pomagają czytać tym dorosłym, dla których czytanie jest trudne. Myślę, że najważniejszą rzeczą jest zachęcanie młodych ludzi do sięgania po książki i do ich czytania, przyzwyczajanie ich do życia z książką, choć dziś książka ma sporą konkurencję w postaci mediów elektronicznych.

Beata Betaki Kuczborska: Przejdźmy do ostatniej wydanej w Polsce a napisanej przez Panią książki. „Pocztówki z Grecji” to podróż, którą, jeśli tylko pozwolimy na to naszej wyobraźni, odbywamy za pomocą kolejnych stronic, które przenoszą nas do wielu niezwykłych miejsc w Grecji. Czy wszystkie te miejsca są Pani znane? Które są szczególnymi, a – jeśli gdzieś dotąd Pani nie była – które chciałaby Pani poznać koniecznie?

Victoria Hislop: Odwiedziłam wszystkie te miejsca, które w “Pocztówkach z Grecji” opisałam i muszę przyznać, że wszystkie one są w jakiś sposób dla mnie szczególne. Pokochałam Nafplio, niezwykłe miasto na Peloponezie, od którego „Pocztówki z Grecji” biorą swój początek, ale również miasto Preveza w Epirze oraz wyspę Ikaria, na której wielu żyje w świetnym zdrowiu do późnej starości, a dożycie do setki nie jest wcale taką rzadkością.

Beata Betaki Kuczborska: Od wielu już lat obserwuję (ale na moje szczęście: nie doświadczam) zanikanie w Polsce tej ze sztuk, jaką jest pisanie i wysyłanie pocztówek: świat idzie w kierunku pozdrowień sms-wych, mms-owych, szybkiego przesyłania zdjęć do portali społecznościowych. Czy Pani zdaniem, ta niezwykła podróż, którą za pomocą „Pocztówek z Grecji” i dzięki nim możemy odbyć, ma szanse przywrócić chęć czytelników do wysyłania pocztówek i czy również o takim skutku tej książki myślała Pani w czasie jej pisania?

Victoria Hislop: Tak, pocztówka zaczyna się kojarzyć z czymś bardzo staromodnym, ale one wciąż żyją i przetrwają wszystko. Mam album z pocztówkami, który dostałam od mojej babci – najstarsza z pocztówek pochodzi z 1906 roku. Babcia kolekcjonowała je aż do lat sześćdziesiątych. Ten album to jak książka historyczna, to antropologiczny skarb. Dzięki niemu widzę, jak ludzie kiedyś pisali i jak wyglądały miejsca, które odwiedzali. To jeden z moich najcenniejszych skarbów. Kiedyś myślałam o tym, że taka pocztówka może być formą komunikacji tylko w jedną stronę, myślałam też o tym, że może trafić do osoby, która nie jest adresatem – to stało się kluczem do fabuły „Pocztówek z Grecji”.

Beata Betaki Kuczborska: Czy myślała Pani o tym, aby w przyszłości którąś ze swoich powieści osadzić w Polsce?

Victoria Hislop: Mam nadzieję odwiedzić Polskę w przyszłym roku – stanie się to po raz pierwszy: nigdy dotąd w Polsce nie byłam. Pełna nadziei oczekuję, że w Polsce, w czasie mojej wizyty, poczuję to coś, co mnie zainspiruje! Czuję, że tak się stanie!

Moją recenzję powieści „Pocztówki z Grecji” wydanej przez Wydawnictwo Albatros można przeczytać w tym miejscu.
Chciałabym jednocześnie bardzo podziękować Karolinie Morskiej za ekspresową pomoc przy tłumaczeniu wywiadu z języka polskiego na język angielski. Dziękuję!

A tu można przeczytać wywiad w języku angielskim.
Here you can find english version of the interview.

VICTORIA HISLOP, współczesna brytyjska pisarka, absolwentka Oxfordu. Po ukończeniu studiów pracowała w wydawnictwie, agencji reklamowej i PR oraz jako copywriter dla gazet i czasopism. Dziennikarstwem zajęła się po urodzeniu syna. Współpracowała m.in. z „The Guardian”, „High Life”, „The Times”, „The Daily Telegraph”, „She”, „Woman & Home”. Wydana w 2005 r. Wyspa – debiut literacki Hislop – stała się sensacją wydawniczą na rzadko spotykaną skalę. W ciągu roku sprzedano w Wielkiej Brytanii prawie milion egzemplarzy, co dało jej czołową pozycję na liście bestsellerów roku. Dzięki Wyspie znacząco wzrosło zainteresowanie wyjazdami turystycznymi do Grecji. Fakt ten docenił nawet rząd tego kraju (…) – ze strony Wydawnictwa Albatros